poniedziałek, 29 czerwca 2009

Padma z bloga Miasto książek prowadzi kolejne wyzwanie czytelnicze - Kolorowe czytanie. Kolejne, ale pierwsze, w którym udało mi się uczestniczyć. Wyzwaniowy blog już jest, lista lektur do wyboru też, kluczyk do bloga mam, pozostaje tylko wybrać listę wyzwaniowych książek. Tylko jak tu wybrać trzy książki spośród kilkudziesięciu!

 

Te książki chciałam przeczytać już od dawna:

Kazimierz Nowak „Rowerem i pieszo przez Czarny Ląd: Listy z podróży afrykańskiej z lat 1931-1936”

Małgorzata Szejnert „Czarny ogród”

Iris Murdoch “Czarny książę"

Dorota Masłowska "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną"

Nathaniel Hawthorne "Szkarłatna litera"


Na te nabrałam ochoty teraz po zapoznaniu się z listą:

Simons Paullina "Jeździec miedziany"

Maureen Johnson „13 małych błękitnych kopert”

Stefan Chwin „Złoty pelikan”

"Kwiaty śliwy w złotym wazonie"

i mogłabym dopisywać książki do listy i dopisywać. A nie przyjrzałam się dokładnie nawet połowie z nich. Co to będzie gdy zaczną pojawiać się pierwsze recenzje! Pewnie mi się lista wydłuży. Ale póki co niech będzie tak jak jest. Do końca września jeszcze kupę czasu został, więc może wszystko co sobie zaplanowałam uda mi się przeczytać. A może i więcej :)

EDIT:

No i zapomniałam! A "Nazywam się czerwień" Orhana Pamuka to co? Też miało być na liście!

Joan Miró 'May'

źródło: Olga's Gallery

środa, 24 czerwca 2009

Czytając tę książkę już przy trzeciej stronie miałam ochotę pieprznąć ją o ścianę. Nie zrobiłam tego tylko dlatego, że książka jest z biblioteki, a ściana świeżo malowana. A wszystko przez nachalną, wkurzającą manierę pisania 'na Gombrowicza', tyle że w sposób tak przerysowany, że urągający genialnemu stylowi tego pisarza. Tę manierę mogłabym zdzierżyć, ale 'chłopca a nawet mężczyznę', który pojawia się w co drugim zdania, doprowadzając mnie do szewskiej pasji, już nie. Na szczęście 'chłopiec, a nawet mężczyzna' szybko schodzi z kart powieści, zastąpiony przez Pięknisia. A Kuczok łagodzi trochę styl, który przestaje już razić.

Kolejnym powodem, dla którego nie porzuciłam 'Senności' zaraz na początku jej czytania, był urok, który ma w sobie i potencjał naprawdę dobrej książki. I na szczęście się nie rozczarowałam.

Kuczok przedstawił historie trzech osób, których losy przeplatają się w różnych momentach. Trzech osób, które tkwią w otępieniu, niezdolne przejąć kontroli nad swoim życiem. Adama paraliżuje strach przed tyranią ojcem, Roberta obawa przed niepowodzeniem a Różę brak miłości. Każde z nich żyje, a raczej wegetuje w swoim otępieniu, dopóki jakieś wydarzenie nie zmusi ich do stawienia czoła swoim lękom. Ale czy uda im sie obudzić i zacząć żyć na prawdę?

Warto siegnąć po książkę, żeby samemu się o tym przekonać.

wtorek, 23 czerwca 2009

W końcu udało mi się upolować na Allegro 'Czarnoksieżnika z Archipelagu' w tłumaczeniu mojego ulubionego Stanisława Barańczaka i z posłowiem Stanisława Lema. Wydana w latach osiemdziesiątych w świetnej serii 'Fantastyki i grozy' przez Wydawnictwo Literackie. Tę serię powoli sobie kompletuję, mam już Poego 'Opowieści niesamowite', a w drodze jest 'Dziecko Rosemary' Iry Levina. A tymczasem poluję na kolejne, równie interesujące tomy :)

Ale miało być o 'Czarnoksiężniku z Archipelagu'... tylko nie wiem czemu, ale o niektórych ksiażkach bardzo ciężko mi sie pisze. Szczególnie o tych, które mnie zachwyciły. A tak właśnie jest z 'Carnoksiężnikiem' a jak przypuszczam tak samo będzie z całym cyklem 'Ziemiomorza'.

A kim jest tytułowy 'Czarnoksiężnik'? Ged to chłopiec obdarzony ogromną mocą, który trafia do Szkoły Czarnoksiężników, gdzie uczy się sztuki magicznej. Nauka przychodzi mu z łatwością i Ged z coraz większą biegłością posługuje się magią. W szkole chłopiec szybko znajduje przyjaciela, ale też i zaciekłego wroga. Konflikt z Jasperem potęguje pychę Geda i w końcu dochodzi do tragedii, w trakcie bezpośredniego starcia Ged nieomal umiera. I to wydarzenie zmienia go. Na jego życie padł cień, zagrożenie, przed którym nie da się uciec.

I tak obserwujemy przemianę Geda, z chłopca zadufanego w swoich umiejętnościach w mężczyznę, który nie boi się przejąć kontroli nad swoim życiem i zmierzyć się ze swoimi 'ułomnościami'.

Pięknie napisana, wciągająca książka.

poniedziałek, 15 czerwca 2009

O tej książce mającej być kontynuacją 'Nocnego...' i 'Dziennego patrolu' dowiedziałam się od Vmr. Seria zapoczątkowana przez Siergieja Łukjanienkę,  drugi tom napisał wspólnie z Wiktorem Wasiliewem, a którą kontynuował sam kolejnymi dwoma tomami. Stąd też moje zdziwienia, gdy dowiedziałam się o równoległym rozwinięciu cyklu przez Wasiliewa. Choć nazywanie 'Czarnej Palmiry' kontynuacją 'Patroli' wydaje mi sie trochę naciągane, gdyż  'Palmirę' łączy z 'Patrolami' jedynie osoba Zawulona i Hesera, oraz kilku innych epizodycznych postaci. I nie mam tutaj żadnych zarzutów do pisarza (w przeciwieństwie do tłumacza*), gdyż książka i  zawarta w niej intryga jest świetnie skonstruowana, wciągająca i trzymająca w napięciu. Nie obraziłabym się, gdyby Wasiliew napisał kolejny tom o patrolu z Kijowa.

W 'Obliczu Czarnej Palmiry' kijowski patrol Ciemnych wyrusza do Sankt Petersburga by rozwiązać sprawę szalejącej po mieście sekty Innych. Proste na pozór zadanie szybko się komplikuje i do akcji wkraczają najwięksi magowie z Inkwizycją na czele. Rozbudzona moc Pitra może zmienić cały dotychczasowy świat Innych, a na tym tla pokazana została plejada barwnych postaci, Like szef  patrolu Ciemnych, Arik, Szwed i mało rozgarnięty Simonow.

Hmm, no to znalazłam kolejny punkt łączący tę książkę z serią Patroli, zdecydowanie za szybko się kończy ;-)

* Jedyną rzeczą taka mi się nie podobała i irytowała mnie straszliwie w tej książce to patrolerzy, seksistowskie wiedzmeczki, Geser (chodziło oczywiście o Hesera) oraz nieporadne próby naśladowania 'młodzieżowego' sposobu wyrażania się.

niedziela, 14 czerwca 2009

Obawiałam się trochę tej książki. Rushdie kojarzył mi się jedynie z owianymi złą sławą 'Szatańskimi wersetami', których notabene nie miałam nigdy w ręku. I wyobraziłam sobie coś na kształt 'Ulissesa' Joyce'a z mnóstwem słownych łamigłówek czy literackich nawiązań. Jakże się myliłam.

'Czarodziejka z Florencji' to piękna baśń, przypominająca opowieści 'Z tysiąca i jednej nocy'. Tę książkę smakuje się z każdą stroną, delektując baśniowym klimatem. W 'Czarodziejce' świat realny miesza się z fantazją, wschód z zachodem, prawda z fałszem. To w niej ukochaną żoną Cesarza Akbara jest wymyślona przez niego Dżodha, jasnowłosy cudzoziemiec w przedziwnym płaszczu w romby okazuje się równie zajmujący co niebezpieczny, a duchy przeszłości ożywają, odmieniając świat bohaterów.

Nie chcę pisać o fabule, o Mogole dell'Amore, ani o Qarze Koz - Zagonionej Księżniczce, bo mi największą przyjemność sprawiło odkrywanie kolejnych zasłon opowieści, zagłębianie się w ten szeleszczący tkaninami i pachnący wonnościami świat.